Medycyna płci
2012-01-03 13:40:44 Redakcja am24.pl

Kobiety później umierają, ale częściej są nękane przez określone schorzenia.
Fakt ten został odnotowywany przez lekarzy już jakiś czas temu. Jednak sprawa nabrała szczególnego znaczenia dopiero pod koniec XX wieku, gdy Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wprowadziła pojęcie różnic płci pod względem diagnostyczno-terapeutycznym, nakazując jednocześnie zainteresowanie się tym problemem w ramach poważnych badań. Do tej pory bowiem było bardzo niewiele badań naukowych i klinicznych, których efekty można by oceniać pod względem płci. Średni udział żeńskiej części społeczeństwa w badaniach wynosił zaledwie 20-25 proc, a nie 50 proc, jakby należało. Powodem były ograniczenia związane z dokładnym zabezpieczeniem antykoncepcyjnym kobiet w wieku prokreacyjnym oraz konieczność wykonywania u nich testów ciążowych podczas każdej wizyty.
I właśnie w 2000 roku WHO zaleciła, by każde badanie kliniczne, niezależnie od tego, czego dotyczy, było zaprojektowane tak, aby można było ocenić jego wyniki również pod względem płci. W praktyce więc chodzi o to, aby do badań włączać porównywalną liczbę kobiet i mężczyzn. W populacji świata kobiety stanowią ok. 55 proc. Najwyższy wskaźnik pań po 65. roku życia ma Europa, a liczba kobiet powyżej 80 lat jest tutaj dwa razy większa niż mężczyzn w tym wieku. Wydawać by się więc mogło, że nie dzieje się nic złego. Ale tak nie jest. - Kobiet jest więcej, żyją dłużej, ale są bardziej chore i niedoleczone. Poza tym dynamika wzrostu długości życia u pań jest wolniejsza niż u mężczyzn - twierdzi dr hab. med. Anna Posadzy-Małaczyńska z Kliniki Hipertensjologii, Angiologii i Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, organizatorka konferencji naukowej poświęconej zdrowiu kobiet.
Dyskusję na ten temat podjęli specjaliści z różnych dziedzin, m.in. kardiologii, chirurgii, neurologii, seksuologii oraz psychiatrii. Wiemy, że leczenie różnych jednostek chorobowych opiera się obecnie na dużych badaniach klinicznych, które wytyczają trendy w postępowaniu diagnostycznym i terapeutycznym. To medycyna oparta na faktach. Problem polega jednak na tym, że kobiety są w tych badaniach niedoreprezentowane, a wynikające stąd różnice nie były do tej pory dostrzegane. - Jako lekarze odnotowujemy pewne odrębności w zależności od płci, ale nie pozwalają nam one na zmianę sposobu postępowania, bo nie mamy do tego wytycznych. I to właśnie zamierzamy zmienić poprzez inne projektowanie badań i wymianę doświadczeń różnych specjalistów. Chodzi o to, by stworzyć lepsze warunki do leczenia kobiet -mówi doc Anna Posadzy-Małaczyńska.