Układ styl życia - Baza Wiedzy

Pożegnanie ze schabowym

2012-01-05 10:39:24 Redakcja am24.pl


Każdy z nas dla zdrowia jest w stanie zrobić więcej niż najlepszy lekarz.

Może on jedynie może wystawić receptę na kolejne opakowanie tabletek - chociażby zmienić dietę. To właśnie dzięki zmianie przyzwyczajeń kulinarnych kilkadziesiąt tysięcy Polaków nie umiera na zawał.

W W Polsce najszybciej w Europie spada tempo umieralności na zawał serca - mówi prof. Wojciech Drygas z Instytutu Kardiologii w Aninie. Jeszcze w 2003 r. według Światowej Organizacji Zdrowia Polacy umierali z powodu chorób sercowo-naczyniowych dwuipółkrotnie częściej niż obywatele krajów Europy Zachodniej. Dziś pod względem tych wskaźników zbliżyliśmy się do Zachodu (choroby układu krążenia wciąż jednak stanowią najczęstszą przyczynę zgonów Polaków). Dzięki temu żyjemy dłużej. W ostatnich 20 latach długość życia statystycznego Polaka zwiększyła się z 66 lat do 71,3 roku, Polki - z 74 lat do 79,8 roku.

Stało się tak nie dlatego, że zaczęliśmy na masową skalę uprawiać sport albo większość palaczy naraz rzuciła palenie, chociaż z pewnością jest to coraz popularniejsze. Jak twierdzą specjaliści od propagowania zdrowego trybu życia, poprawę stanu zdrowia zawdzięczamy przede wszystkim zmianom w odżywianiu - temu, że coraz częściej wykreślamy z jadłospisów schabowego, kapustę z zasmażką, golonkę i chleb ze smalcem. Gdybyśmy nie zarzucili tradycyjnej polskiej kuchni, w 2005 r. z powodu chorób serca zmarłoby o 23 tys. więcej osób.

Lekarze powtarzają, że chorób serca i zawału można uniknąć. - Prewencja jest skuteczniejsza w zmniejszaniu umieralności z powodu zawału serca niż medycyna naprawcza - mówi prof. Wojciech Drygas z Instytutu Kardiologii w Aninie. Panaceum, które w cudowny sposób mogłoby każdego przed nimi uchronić, nie istnieje; wystarczy jednak mądrzej żyć - tak w największym skrócie można podsumować efekty zakończonego przed kilkoma miesiącami badania „Impact" Poland wykonanego przez Uniwersytet Gdański i Instytut Kardiologii we współpracy z kilkunastoma ośrodkami naukowymi.
Mądrze, czyli jak? Lekarze jak mantrę powtarzają, że troska o zdrowe serce to walka z nadciśnieniem, wysokim poziomem cholesterolu. Trzeba też łagodzić codzienny stres i systematycznie się ruszać; walczyć z nadprogramowymi kilogramami.

Łosoś przeciwarytmiczny
Podstawą jest jednak zdrowa dieta. Pięć prozdrowotnych przykazań brzmi: jedz cztery-pięć małych posiłków dziennie, używaj mniej soli, spożywaj jak najmniej przetworzone pokarmy, unikaj wieprzowiny na korzyść drobiu, chudej wołowiny i ryb, nie zapominaj 0 codziennej porcji warzyw i owoców.
Ryby morskie to produkt, który powinien trafiać na nasz talerz 2-3 razy w tygodniu, ale przeciętny Polak nie jada ich nawet raz na siedem dni. Dietetycy zalecają spożywanie tłustych ryb (łosoś, makrela, śledź). Są one dobrym źródłem białka i nienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3, które podwyższają poziom dobrego cholesterolu HDL, mają działanie przeciwzapalne, przeciwzakrzepowe i zapobiegają arytmii serca.

Podobnie jak ryb wciąż jemy za mało warzyw i owoców. Ich dzienna wymagana porcja to 500-600 g. Niestety, nie da się ich zastąpić suplementami diety. - Nie ma żadnych naukowych dowodów, że te preparaty przynoszą jakiekolwiek korzyści w profilaktyce chorób serca i naczyń. Rozmaite witaminy mają działanie ochronne, ale tylko jako składniki naturalnego pokarmu - mówi prof. Drygas.

-Najlepszym sojusznikiem serca wśród owoców jest aronia - twierdzi prof. Marek Naruszewicz z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Z przeprowadzonych przez niego badań wynika, że aronia zawiera największą ilość antyoksydantów ze wszystkich owoców. Dzięki nim neutralizuje wolne rodniki, które powodują niekorzystne zmiany w naczyniach i inicjują różnego rodzaju stany zapalne w organizmie. Ekstrakt z aronii obniża nadciśnienie tętnicze.

Nie mniej cenne są orzechy (pistacje, orzechy włoskie, laskowe, ziemne i pekan), które redukują ryzyko choroby wieńcowej o 40 proc., pod warunkiem że są jedzone w ilości 30 g cztery-pięć razy dziennie. Obniżają poziom złego cholesterolu LDL, a także są bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe, błonnik i argininę, substancję, która może zapobiegać miażdżycy. Miłośnicy orzechów powinni jednak pamiętać, że są one także bardzo kaloryczne.

W zdrowej diecie nie powinno zabraknąć warzyw strączkowych - fasoli, grochu, soczewicy. Są nie tylko źródłem białka, ale także cennego dla serca kwasu foliowego, magnezu, błonnika i witaminy B6. Niewielka porcja fasoli (jedna trzecia kubka) dziennie obniża o 38 proc. ryzyko zawału serca - donoszą naukowcy z Uniwersytetu Harvarda, którzy badali grupę ponad 2 tys. Amerykanów pochodzenia latynoskiego.

Herbata przeciwcholesterolowa
Lekarze zalecają też picie dużych ilości herbaty zielonej i czarnej. - Zadałem sobie trud 1 przestudiowałem kilkadziesiąt publikacji naukowych na temat zielonej herbaty. Znalazłem liczne dowody na to, że polifenole, a być może także inne składniki zielonej i czarnej herbaty, mają działanie lecznicze. Ci, którzy spożywają więcej tego napoju, są zdrowsi, rzadziej zapadają na choroby serca i nowotwory - mówi prof. Drygas.

Herbata obniża poziom cholesterolu - wykazano w badaniu przeprowadzonym w Chinach wśród 240 osób obojga płci z podwyższonym stężeniem cholesterolu i przestrzegających diety niskotłuszczowej. Po czterech miesiącach zażywania ekstraktu z zielonej i czarnej herbaty poziom złego cholesterolu w krwi uczestników obniżył się przeciętnie 0 16 proc. Ale żeby osiągnąć taki efekt, trzeba wypijać dziennie siedem filiżanek zielonej herbaty (czarnej pięć razy więcej).

Jednak herbaty - podobnie jak warzyw 1 owoców - nie da się zastąpić substytutem. Wyniki badania przeprowadzonego ostatnio w Stanach Zjednoczonych dowodzą, że prozdrowotne działanie ma tylko ta parzona. Butelkowana nadaje się wyłącznie do gaszenia pragnienia, gdyż zawiera mało polifenoli, za to dużo cukru. Trzeba by wypić 20 butelek, by dostarczyć do organizmu tyle cennych substancji, ile zawiera jedna filiżanka domowej herbaty.

W świetle najnowszych badań do prozdrowotnych pokarmów należy także gorzka czekolada. Tyle że należy uważać, ile się jej zjada. W celach „leczniczych" wystarczy raz, dwa razy w tygodniu i nie więcej niż jedną trzecią tabliczki. Tak dawkowane antyoksydanty zawarte w czekoladzie obniżają ryzyko wystąpienia chorób serca nawet o 32 proc. - dowodzą prowadzone przez dziewięć lat obserwacje w grupie 32 tys. Szwedek w wieku 48-83 lat. Ochronne działanie ma już czekolada jedzona nawet tylko do trzech razy w miesiącu (ryzyko zmniejszone o 26 proc.). Dawkowana codziennie będzie działała wyłącznie jak bomba kaloryczna - ostrzega dr Murray Mittleman z Beth Israel Deaconess Medical Centre w Bostonie, która prowadziła te badania.

Powiedzenie francuskie mówi, że najwięcej samobójstw ludzie popełniają za pomocą jadłospisu. Być może jednak zachęcaniem do zdrowego odżywiania zajmują się po prostu niewłaściwe osoby. Podobno więcej diet zaczyna się w pracowni modystki niż w gabinecie lekarza.

Zaciśnij pasa
60 procent Polaków ma podwyższony poziom cholesterolu, 20 proc. jest otyłych.
8 mln cierpi na nadciśnienie, a 2,5 mln z nich nawet o tym nie wie. Kilka prostych badań pomoże ustalić, czy znajdujesz się w grupie ryzyka wystąpienia chorób krążenia.
Wykonaj lipidogram. Nadmierna ilość cholesterolu w organizmie niestety nie boli.

I w tym cały problem - pierwszym odczuwalnym sygnałem często jest już tzw. ostry incydent wieńcowy. Ważne jest okresowe wykonanie lipidogramu i jeśli wykazuje on nieprawidłowości (poziom cholesterolu HDL nie powinien spaść poniżej 46 mg/dl u kobiet i 35 mg/dl u mężczyzn, poziom cholesterolu LDL nie powinien przekraczać 190 mg/dl), to najwyższa pora na wprowadzenie zmian w diecie. Jeśli sama modyfikacja diety nie skutkuje, lekarz przepisuje leki regulujące poziom cholesterolu.

Mierz ciśnienie krwi. Nadmiernie wysokie (skurczowe przekraczające 140, a rozkurczowe 90 mmHg) prowadzi bowiem do zwężenia tętnic i rozwoju blaszek miażdżycowych. W okresowych badaniach nie może zabraknąć badania poziomu cukru we krwi na czczo. Jeśli jest on podwyższony, wymaga leczenia. Cukrzyca powoduje zaburzenia gospodarki cholesterolem, które w efekcie ułatwiają rozwój miażdżycy.

Zmierz się w pasie. Dla serca szczególnie groźna jest postać brzuszna otyłości (u mężczyzn rozpoznawana, gdy obwód pasa przekracza 102 cm, u kobiet 88 cm), w której tłuszcz odkłada się w obrębie klatki piersiowej i jamy brzusznej. Otyłość biodrowo-udowa (kobieca), gdy ciała przybywa w okolicy bioder, pośladków i ud, nie jest natomiast tak niebezpieczna.
Nadciśnienie prowadzi do rozwoju blaszek miażdżycowych i zwężenia tętnic.

Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany. Bądź pierwszy – dodaj komentarz!
Dodaj swój komentarz
nowości w aptece
Twoje konto

Nie jesteś zalogowany

Twój koszyk
Ilość produktów: 0szt.
Wartość produktów: 0,00 PLN
Sprawdź
koszty dostawy
Zarejestruj się